Audyt strony internetowej: jak zrobić go samemu (checklista 2026)
Audyt strony krok po kroku, darmowymi narzędziami: czy Google widzi stronę, jak szybko działa na telefonie, czy tytuły i nagłówki są na miejscu i czy formularz naprawdę dochodzi. Z liczbami z mojego badania 106 stron lokalnych firm i kolejnością poprawek.

Audyt strony brzmi jak coś, co robi agencja i oddaje w 80-stronicowym raporcie. Tymczasem większość tego, co decyduje, czy strona przynosi klientów, sprawdzisz sam w godzinę. Wystarczą darmowe narzędzia Google i telefon w ręku.
Krótka odpowiedź: sprawdź pięć rzeczy, w tej kolejności. Najpierw, czy strona działa i czy Google ją indeksuje. Potem, jak szybko ładuje się na telefonie. Dalej, czy ważne podstrony mają dobry tytuł, opis i jeden nagłówek H1. Czwarta rzecz: czy klient łatwo zadzwoni albo napisze i czy formularz naprawdę dochodzi. Na koniec, czy dane firmy są wszędzie takie same: na stronie, w Wizytówce Google i w danych strukturalnych. Audyt warto zlecić, gdy ruch spadł i nie wiesz dlaczego, po przebudowie strony albo przed wydaniem większych pieniędzy na SEO.
Audyt to nie wynik z jednego narzędzia
Test szybkości mierzy jedną podstronę i zwraca liczby. Audyt odpowiada na inne pytanie: co konkretnie przeszkadza tej stronie i co poprawić najpierw. Wynik 65 na 100 w PageSpeed może być problemem albo nie. Zależy od tego, czy strona traci przez to klientów. Dlatego audyt kończy się listą zadań ułożoną według wpływu, a nie oceną.
Czym audyt różni się od testu, opisałem krótko w słowniku. Tu skupiam się na tym, jak zrobić go samemu.
Narzędzia: wszystkie darmowe
- Google Search Console: jedyne miejsce, gdzie Google sam mówi, które strony zaindeksował i dlaczego pominął resztę. Jeśli nie masz jeszcze dostępu, zacznij od weryfikacji domeny. Robi się to raz.
- PageSpeed Insights: szybkość i Core Web Vitals, osobno dla telefonu i komputera. Na tym samym silniku działa mój darmowy audyt, który od razu wypisuje listę problemów.
- Telefon w ręku: żadne narzędzie nie zastąpi przejścia ścieżki klienta palcem.
- Opcjonalnie Screaming Frog SEO Spider, który w darmowej wersji przeskanuje do 500 adresów, czyli całą małą stronę. Do tego Bing Webmaster Tools, gdzie widać między innymi, jak często strona jest cytowana w odpowiedziach Copilota.
Krok 1. Czy strona działa i czy Google ją widzi
Zacznij od podstaw, bo tu błędy kosztują najwięcej. W moim badaniu 106 stron lokalnych firm 8 stron w ogóle nie działało. Pod trzema adresami domena już nie istniała, trzy strony zwracały błąd 404, a dwie miały wadliwy certyfikat. Dla klienta wyglądało to tak, jakby firma przestała działać.
Sprawdź adres w czterech wersjach. Wpisz w przeglądarce adres z http:// i z https://, z www i bez. Wszystkie cztery mają prowadzić do jednej wersji, z kłódką. W badaniu 13% działających stron w ogóle nie miało HTTPS, a Chrome oznacza takie strony jako niezabezpieczone.
Otwórz w Search Console raport „Indeksowanie stron”. Na górze widać, ile adresów Google zaindeksował, a niżej powody, dla których pominął resztę. Zwróć uwagę na trzy z nich:
- „URL zawiera tag „noindex”” przy stronach, które powinny być w Google. To klasyka po starcie nowej strony: wersja testowa miała blokadę dla wyszukiwarek i nikt jej nie zdjął.
- „Strona wykryta – obecnie niezindeksowana” przy ważnych podstronach. Google wie, że adres istnieje, ale jeszcze go nie odwiedził. Na małej stronie sprawdź wtedy najpierw linki wewnętrzne. Miałem taki przypadek u siebie: do wpisu na blogu prowadziły wyłącznie podstrony wyłączone z indeksu, więc Google nie trafiał do niego żadną zwykłą drogą.
- „URL zablokowany przez plik robots.txt”. Sprawdź, czy ta blokada jest zamierzona. Uwaga na pułapkę: jeśli strona ma tag noindex i jednocześnie jest zablokowana w robots.txt, robot Google tego tagu nigdy nie zobaczy. Adres może wtedy dalej pokazywać się w wynikach.
Sprawdź ważne podstrony pojedynczo. Wklej adres w pole wyszukiwania na górze Search Console. Narzędzie pokaże, czy adres jest w Google, kiedy robot był na nim ostatnio i jak widział stronę.
Mapa strony. W sekcji „Mapy witryn” powinna być wysłana mapa (zwykle /sitemap.xml) bez błędów.
Nie ufaj samemu site:. Wpisanie w Google site:twojadomena.pl daje szybki podgląd, ale Google sam zaznacza, że ta lista nie zawsze jest pełna. Wiążące dane są w Search Console.
Krok 2. Szybkość na telefonie
Google indeksuje i ocenia stronę w wersji na telefon, więc liczy się wynik mobilny. Wpisz adres w PageSpeed Insights i patrz najpierw na wynik dla telefonu.
Zacznij od danych od prawdziwych użytkowników. Na górze raportu PageSpeed pokazuje, jak strona działała u realnych odwiedzających w ostatnich 28 dniach. Liczą się trzy wskaźniki Core Web Vitals:
| Wskaźnik | Co mierzy | Dobry wynik |
|---|---|---|
| LCP | kiedy pojawia się główna treść | do 2,5 s |
| INP | jak szybko strona reaguje na dotknięcie | do 200 ms |
| CLS | czy elementy przeskakują podczas ładowania | do 0,1 |
Mała strona często nie ma takich danych, bo ma za mało odwiedzin. Zostaje wtedy pomiar laboratoryjny niżej, z oceną 0–100. To symulacja ładowania na jednym urządzeniu i wolnym łączu, więc jest surowsza od rzeczywistości. Dobrze za to pokazuje, co hamuje stronę.
Jak to wygląda u lokalnych firm. W badaniu mediana wyniku wydajności (97 stron) wyniosła 65 na 100, a w pomiarze laboratoryjnym 93% stron przekroczyło 2,5 s LCP. Dane od prawdziwych użytkowników Google miał tylko dla 38 z nich. Tam mediana LCP to 2,0 s, a jako wolne Google oznaczył 12 stron. Laboratorium straszy więc bardziej niż rzeczywistość, ale prawie co trzecia strona z danymi od użytkowników była wolna naprawdę.
Najczęstsze przyczyny, które widzę: zdjęcia wgrane prosto z aparatu, slider na górze strony, kilkanaście wtyczek, z których część nic nie robi, i wolny serwer. Wolny serwer PageSpeed zgłasza jako długi czas odpowiedzi serwera. W badaniu 22% stron potrzebowało ponad sekundy na samo rozpoczęcie odpowiedzi. Więcej o tym piszę w Core Web Vitals po ludzku i we wpisie o progach i mitach na 2026.
Krok 3. Tytuły, opisy i nagłówki na ważnych podstronach
Weź 5–10 najważniejszych podstron: główną, usługi, cennik, kontakt. Kod podejrzysz na komputerze skrótem Ctrl+U, a część z tych rzeczy wypisze też darmowy audyt. Na każdej podstronie sprawdź:
- Tytuł (
<title>): unikalny, mówi co i gdzie, na przykład „Fryzjer Nowy Sącz, strzyżenie i koloryzacja”. Najlepiej do około 60 znaków, bo dłuższe tytuły Google zwykle ucina. W badaniu 31% stron miało tytuł pusty albo dłuższy niż 65 znaków. - Opis (meta description): dwa zdania, które zachęcą do kliknięcia. Google buduje tekst pod linkiem głównie z treści strony, ale opis bierze, gdy lepiej streszcza stronę. Bez opisu wybiera tekst sam i nie zawsze trafia. Opisu nie miało 22% stron.
- Jeden nagłówek H1, który mówi, o czym jest strona. Brakowało go na 36% stron. Częsty powód to motyw, w którym zamiast nagłówka jest logo, a hasło ze slidera jest zwykłym tekstem.
- Treść: czy podstrona odpowiada na pytania klienta, czyli co, za ile, gdzie i jak szybko. W badaniu mierzyłem strony główne i 21% z nich miało mniej niż 200 słów.
- Jedna podstrona na jeden temat. Dwie podstrony o tym samym konkurują ze sobą w Google i często żadna nie stoi tak wysoko, jak mogłaby. Sprawdzisz to w Search Console: w raporcie „Skuteczność” kliknij zapytanie i przejdź na kartę „Strony”. Jeśli przy jednej frazie wyświetla się na zmianę kilka Twoich adresów, czas na porządki.
- Opisy zdjęć (atrybut alt): krótko, co jest na zdjęciu. Pomagają osobom niewidomym i wyszukiwarce grafik.
Krok 4. Telefon w ręku: kontakt i ścieżka klienta
Tej części nie zrobi żadne narzędzie, a często jest najważniejsza. Weź telefon i udawaj klienta:
- Ile trwa znalezienie numeru telefonu? Powinien być widoczny bez szukania i dać się kliknąć, żeby od razu zadzwonić.
- Wyślij formularz kontaktowy naprawdę. Potem sprawdź, czy wiadomość doszła, także w spamie. Formularz, który po cichu przestał wysyłać maile, to moim zdaniem najdroższa usterka, bo nikt się o niej nie dowiaduje.
- Rezerwacja albo zakup od początku do końca, jeśli je masz, łącznie z mailem z potwierdzeniem.
- Oferta, ceny i dojazd w 2–3 dotknięciach. Jeśli Ty ich nie znajdziesz, klient też nie, tylko szybciej zrezygnuje.
- Nic nie zasłania treści: ani baner cookies, ani czat, ani okienko z promocją. Na małym ekranie potrafią zająć pół widoku.
- Polityka prywatności i baner zgód, jeśli strona korzysta z analityki albo osadzonych map i filmów.
Krok 5. Dane firmy, wizytówka i wyszukiwarki AI
- Nazwa, adres i telefon wszędzie takie same: na stronie, w Wizytówce Google, na Facebooku i w katalogach. Stary numer w jednym miejscu to dla Google sprzeczny sygnał. Więcej o tym w poradniku o lokalnym SEO.
- Dane strukturalne (schema.org): adres, godziny i telefon zapisane tak, żeby maszyna mogła je przeczytać. Sprawdzisz je w teście wyników z elementami rozszerzonymi albo w walidatorze schema.org. W badaniu 38% stron nie miało ich wcale.
- Obrazek do udostępniania (og:image): bez niego link wysłany na Messengerze czy WhatsAppie wygląda jak goły adres. Brakowało go na połowie stron.
- Widoczność w AI. Zapytaj ChatGPT, Perplexity i Copilota o swoją usługę w swoim mieście i zobacz, kogo wymieniają. Odpowiedzi się zmieniają, więc traktuj to jako podgląd, nie pomiar. Twardych danych jest mało. Bing Webmaster Tools ma od lutego 2026 raport AI Performance (na razie w wersji zapoznawczej), który pokazuje, ile razy strona była cytowana w Copilocie i w podsumowaniach AI w Bingu. Jak zwiększać te szanse, opisałem w poradniku o GEO i AEO.
Co najczęściej wychodzi: liczby ze 106 stron
Tak wyglądały wyniki mojego pomiaru z sierpnia 2026. Procenty liczę od 98 stron, które działały.
| Problem | Ile stron | Co to oznacza |
|---|---|---|
| Strona w ogóle nie działa | 8 ze 106 | klient widzi błąd zamiast firmy |
| Brak HTTPS | 13% | przeglądarka ostrzega, że strona jest niezabezpieczona |
| Brak nagłówka H1 | 36% | Google musi zgadywać temat strony |
| Brak opisu meta | 22% | Google sam wybiera tekst pod linkiem |
| Tytuł pusty albo dłuższy niż 65 znaków | 31% | ucięty tytuł w wynikach |
| Brak danych strukturalnych | 38% | brak twardych faktów dla wyszukiwarek i AI |
| Brak obrazka og:image | 50% | goły link w komunikatorach |
| Serwer odpowiada dłużej niż 1 s | 22% | każda podstrona startuje z opóźnieniem |
| Mniej niż 200 słów | 21% | za mało treści, żeby odpowiedzieć na pytania klienta |
Co najmniej jeden poważny błąd miało 61 ze 106 stron, czyli 58%. Co liczę jako poważny błąd, wyjaśniam w raporcie z badania.
W jakiej kolejności poprawiać
Nie poprawiaj wszystkiego naraz. U klientów układam to w czterech grupach:
- To, co blokuje: strona nie działa, nie ma HTTPS, ważne podstrony mają noindex, formularz nie wysyła wiadomości.
- To, co kosztuje klientów: wolne ładowanie na telefonie, schowany numer telefonu, zasłonięta treść.
- Podstawy SEO: tytuły, opisy, H1, treść, jedna podstrona na jeden temat.
- Reszta: dane strukturalne, og:image, opisy zdjęć, porządek w linkach.
Dwie pierwsze grupy poprawiaj od razu, nawet jeśli resztę odkładasz. To one decydują, czy klient w ogóle do Ciebie trafi i czy się odezwie.
Kiedy zlecić audyt
Samodzielny przegląd wystarczy, gdy masz małą stronę i chcesz sprawdzić, czy wszystko jest na miejscu. Audyt zlecony ma sens w takich sytuacjach:
- ruch z Google spadł i nie wiesz dlaczego (najpierw sprawdź, czy to nie aktualizacja Google);
- strona przeszła przebudowę albo przeprowadzkę na inny serwer;
- masz sklep z setkami produktów albo stronę w kilku językach;
- planujesz wydać na SEO kilka tysięcy złotych i chcesz wiedzieć, na co.
Audyt SEO kosztuje zwykle 1000–3000 zł jednorazowo. Od czego zależy cena, rozpisałem w cenniku pozycjonowania.
Jak poznać dobry raport: przy każdym punkcie jest napisane, co dokładnie zmienić, gdzie i dlaczego, a całość jest ułożona według wpływu. Uważaj na 80 stron wygenerowanych automatem bez komentarza i na obietnice „TOP 1 w Google”, bo nikt nie ma wpływu na algorytm.
Lista kontrolna
Działanie i indeksowanie
- Wszystkie wersje adresu (http, https, z www i bez) prowadzą do jednej, z kłódką.
- W raporcie „Indeksowanie stron” ważne podstrony są w Google i nie mają noindexu.
- Mapa strony jest wysłana w Search Console, bez błędów.
Szybkość
- PageSpeed na telefonie: LCP do 2,5 s, INP do 200 ms, CLS do 0,1 (z danych od użytkowników, jeśli są).
- Zdjęcia są zmniejszone, a serwer zaczyna odpowiadać w mniej niż sekundę.
Treść i SEO
- Każda ważna podstrona ma unikalny tytuł do około 60 znaków, opis i jeden H1.
- Jedna podstrona odpowiada za jeden temat.
- Zdjęcia mają opisy alternatywne.
Klient
- Numer telefonu jest widoczny i da się go kliknąć.
- Formularz wysłany na próbę, wiadomość doszła.
- Oferta, ceny i dojazd są w zasięgu 2–3 dotknięć.
Dane firmy
- Nazwa, adres i telefon są wszędzie takie same.
- Dane strukturalne przechodzą test Google bez błędów.
- Strona ma ustawiony obrazek og:image.
Najczęstsze pytania
Ile trwa samodzielny audyt strony?
Przy stronie do kilkunastu podstron przejście tej listy zajmuje około godziny, do tego czas na poprawki. Najdłużej schodzi zwykle na raport „Indeksowanie stron”, jeśli wyskoczy w nim coś niespodziewanego.
Czy darmowe narzędzie wystarczy?
Do pomiaru tak. Darmowy audyt albo PageSpeed powie, co jest wolne i czego brakuje w kodzie. Nie powie, czy strona odpowiada na pytania klientów, czy formularz dochodzi i czy dwie podstrony nie walczą o tę samą frazę. Do tego trzeba człowieka, choćby Ciebie z tą listą.
Jak często robić audyt?
Pełny raz w roku i zawsze po większej zmianie: nowym wyglądzie, przeprowadzce na inny serwer, zmianie systemu. Search Console wysyła maile o nowych problemach, ale i tak warto zaglądać tam samemu raz w miesiącu.
Czy muszę komuś dawać hasło do strony, żeby zrobił audyt?
Nie. Większość audytu robi się z zewnątrz. Do danych z Search Console dodajesz wykonawcę jako użytkownika, najlepiej z ograniczonym dostępem, który pozwala przeglądać dane. Hasła do swojego konta Google nie podajesz nikomu.
Czy audyt może zaszkodzić stronie?
Sam przegląd nie. Ryzyko pojawia się przy poprawkach: zmiana adresów bez przekierowań albo masowe usuwanie podstron potrafi zabrać ruch. Dlatego zmiany wprowadza się po kolei i obserwuje Search Console.
Źródła
Fakty spoza mojego własnego pomiaru pochodzą z tych miejsc, możesz je sprawdzić:
- Google, PageSpeed Insights: dane laboratoryjne i dane od użytkowników z ostatnich 28 dni
- Google, „Web Vitals”: progi LCP, INP i CLS
- Pomoc Google Search Console: raport Indeksowanie stron i nazwy powodów
- Google Search Central: noindex działa tylko, gdy strona nie jest zablokowana w robots.txt
- Google Search Central: operator site: nie zawsze pokazuje wszystkie zaindeksowane adresy
- Google Search Central: skąd biorą się teksty pod linkiem w wynikach
- Google Search Central: indeksowanie wersji na telefon
- Pomoc Google Search Console: uprawnienia użytkowników
- Screaming Frog SEO Spider: darmowa wersja do 500 adresów
- Bing Webmaster Blog, 10 lutego 2026: AI Performance w wersji zapoznawczej
- Krystian Jawor, badanie 106 stron lokalnych firm (sierpień 2026)
Odnośniki sprawdzone 2026-10-31.
Wolisz, żebym zrobił to za Ciebie? Zacznij od darmowego audytu: w 30 sekund zobaczysz szybkość i podstawy SEO swojej strony. Jeśli potrzebujesz pełnego przeglądu z listą zadań i omówieniem, zobacz audyt SEO albo opisz w bezpłatnej wycenie, co się dzieje ze stroną. Wycenę dostaniesz w 24 godziny.



