Krystian Jawor Bezpłatna wycena

/ Badanie własne

58% stron lokalnych firm
ma poważny błąd

Wziąłem 106 firm usługowych z wizytówek Google w Nowym Sączu, Krakowie i Katowicach i zmierzyłem ich strony. Bez ankiet i bez opinii — twarde dane z 19 sierpnia 2026.

8%

stron w ogóle nie działa

8 z 106 adresów z wizytówki Google prowadzi donikąd

36%

bez nagłówka H1

Google nie wie, o czym jest strona główna

13%

bez HTTPS

przeglądarka pokazuje ostrzeżenie „niezabezpieczona"

38%

bez danych strukturalnych

firma nie istnieje dla wyszukiwarek AI

Co dokładnie zbadałem

Próba to 106 firm, które mają w wizytówce Google podany adres strony: Katowice (17), Kraków (15), Nowy Sącz (66). Branże: wypożyczalnia samochodów, fizjoterapeuta, firma budowlana, adwokat, elektryk. Każdą stronę pobrałem jeden raz, 19 sierpnia 2026, prosto z serwera w Nowym Sączu.

Co ósma firma płaci za wizytówkę, która prowadzi donikąd

8 stron (8%) nie otworzyło się w ogóle. Sprawdziłem je drugi raz, innym programem i z dłuższym czasem oczekiwania, żeby nie pomylić awarii z blokadą bota. Przyczyny: 3 razy domena po prostu nie istnieje (wygasła i nikt jej nie odnowił), 3 razy adres z wizytówki prowadzi do błędu 404, 2 razy wygasł albo się zepsuł certyfikat i przeglądarka pokazuje pełnoekranowe ostrzeżenie o zagrożeniu.

To są firmy, które nadal dbają o wizytówkę, zbierają opinie i płacą za lokalne pozycjonowanie — a klient, który kliknie w link, trafia w pustkę. Nikt im o tym nie powiedział, bo właściciel wchodzi na własną stronę raz na kwartał, zwykle z zakładki w przeglądarce.

Szybkość: mediana dobra, ogon dramatyczny

Mediana czasu odpowiedzi serwera to 307 ms — całkiem przyzwoicie. Ale 75. percentyl to już 894 ms, 22 stron (22%) odpowiada dłużej niż sekundę, a 6 (6%) dłużej niż trzy sekundy. Rekordzistka potrzebowała 15.6 s na samo rozpoczęcie odpowiedzi — zanim przeglądarka zobaczyła choć jeden piksel. Na telefonie w terenie to strona, której nikt nie doczeka.

Wydajność: dziewięć na dziesięć stron nie mieści się w progu Google

Do pierwszej warstwy badania dołożyłem pomiar Lighthouse przez PageSpeed Insights — ten sam silnik, którego używa Google. Wersja mobilna, 97 stron, sierpień 2026.

WskaźnikWynik dla badanych stronPróg Google
Ocena wydajności 65/100 (mediana) 90+ to „dobrze"
LCP — czas do pokazania głównej treści 6,4 s (mediana) poniżej 2,5 s
CLS — skakanie układu przy ładowaniu 0 (mediana) poniżej 0,1
TBT — jak długo strona nie reaguje na dotyk 44 ms (mediana) poniżej 200 ms

Najmocniejsza liczba z całego badania: 90 stron na 97 (93%) przekracza próg 2,5 sekundy na LCP. Mediana wynosi 6,4 s, a 75. percentyl aż 10,7 s — czyli co czwarta strona pokazuje główną treść dopiero po ponad dziesięciu sekundach. Ocenę 90 i więcej ma 11 stron (11%), a poniżej 50 punktów wypada 13 (13%).

Ciekawostka, która psuje prosty morał: układ tych stron prawie nie skacze — mediana CLS to 0, a próg przekracza tylko 13 stron. Problemem nie jest więc niechlujny layout, tylko waga: nieprzycięte zdjęcia, zestawy wtyczek i motywy ładujące wszystko naraz.

Pozostałe oceny Lighthouse wypadają zaskakująco dobrze: mediana SEO to 100/100, dostępności 85/100, a najlepszych praktyk 81/100. Podstawy techniczne są więc zwykle w porządku — to szybkość jest wąskim gardłem.

Co widzą prawdziwi użytkownicy

Powyższe liczby to pomiar laboratoryjny. Dla 38 stron Google ma też dane z przeglądarek realnych odwiedzających z ostatnich 28 dni (CrUX) — i te wypadają lepiej: mediana LCP to 2,0 s, a INP (czas reakcji na dotknięcie) 120 ms. Google oznacza jako wolne 12 z nich.

Rozbieżność jest normalna: laboratorium symuluje słabszy telefon i wolniejszą sieć, a realni użytkownicy często wracają na stronę z cache. Prawda leży pośrodku i obie liczby mówią to samo — na telefonie w terenie te strony ładują się zbyt wolno.

Czego brakuje najczęściej

Czego brakujeIle stronDlaczego to boli
Nie ma obrazka og:image 50% (49 z 98) Link wrzucony na Facebooka czy WhatsAppa wygląda jak goły tekst.
Nie ma danych strukturalnych 38% (37 z 98) Brak twardych faktów (adres, godziny, usługi) do zacytowania przez AI.
Nie ma nagłówka H1 36% (35 z 98) Brak głównego tematu strony — Google i modele AI muszą zgadywać.
Tytuł pusty lub dłuższy niż 65 znaków 31% (30 z 98) Ucięty tytuł w wynikach wyszukiwania.
Nie ma opisu meta description 22% (22 z 98) Google sam wymyśla tekst pod linkiem w wynikach.
Nie ma HTTPS 13% (13 z 98) Chrome oznacza stronę jako niezabezpieczoną, część klientów zawraca.
Nie ma atrybutu lang 5% (5 z 98) Przeglądarki i czytniki nie wiedzą, w jakim języku jest treść.
Nie ma metatagu viewport 3% (3 z 98) Strona nie skaluje się na telefonie.

Na czym to stoi

inna / własna: 51%, WordPress: 47%, Joomla: 2%. Prawie połowa próby siedzi na WordPressie — i to nie jest zarzut. Zarzutem jest to, że 38% wszystkich stron nie ma danych strukturalnych, choć w WordPressie wystarczy do tego darmowa wtyczka i kwadrans.

Co piąta strona nie ma czego zaindeksować

Mediana to 572 słów na stronie głównej, ale 21 stron (21%) ma ich mniej niż 200. Dla wyszukiwarki i dla modelu AI taka strona jest prawie pusta — nie ma z czego wyciągnąć odpowiedzi na pytanie „kto w Nowym Sączu robi X".

Jak to mierzyłem (i czego ta metoda nie widzi)

Każdą stronę pobrałem raz, z jawnym adresem kontaktowym w nagłówku programu i z zachowaniem zapisów z pliku robots.txt — jeśli właściciel zabrania botom wejścia, jego strona została pominięta. Żadnych podstron, żadnego obciążania serwerów.

Ograniczenia, o których trzeba wiedzieć: analizuję kod HTML tak, jak przychodzi z serwera, bez uruchamiania JavaScriptu. Strona, która dorysowuje nagłówek H1 skryptem w przeglądarce, zostanie tu policzona jako „bez H1". To nie jest wada pomiaru, tylko dokładnie to, co widzi część robotów i modeli AI — ale trzeba to czytać jako „nie ma tego w kodzie", a nie „nie ma tego na ekranie". Czas odpowiedzi mierzony jest z jednego serwera w Nowym Sączu, więc dla firm ze Śląska bywa lekko zawyżony. Próba jest celowa, nie losowa: pięć branż usługowych z wizytówek Google, więc wyniki opisują ten wycinek rynku, a nie „wszystkie polskie firmy".

Co z tego wynika dla właściciela firmy

Trzy rzeczy z tej listy naprawia się w jedno popołudnie i zmieniają najwięcej: działający adres w wizytówce (sprawdź go dziś, na telefonie, w trybie prywatnym), certyfikat HTTPS (u większości hostingów darmowy, jedno kliknięcie) i jeden porządny nagłówek H1 mówiący, co robisz i gdzie. Reszta to już robota na dłużej.

Chcesz wiedzieć, jak wypada Twoja strona na tle tych liczb? Zrób bezpłatny audyt albo umów rozmowę — powiem wprost, co jest do poprawy, także wtedy, gdy nie ma czego zlecać.

Szukasz samych liczb, bez komentarza? Wszystkie wyniki tego badania — razem z cenami i terminami — zebrałem w jednym miejscu: statystyki stron internetowych. Każdą liczbę da się tam podlinkować osobno.

Dane zbiorcze udostępniam na licencji CC BY 4.0 — możesz je cytować, podając źródło: Krystian Jawor, „Stan stron lokalnych firm", 19 sierpnia 2026, krystianjawor.pl. Nazw badanych firm nie publikuję.