Versum i Moment.pl: co zrobić, gdy Twój system rezerwacji się kończy
Versum po fuzji z Booksy przestało być sprzedawane, a salony są przenoszone na Booksy Biz. Co to znaczy w praktyce, jakie masz opcje i kiedy zamiast kolejnego abonamentu opłaca się własny system rezerwacji.
Jeśli Twój salon pracuje na Versum albo zbiera klientów przez Moment.pl, to warto wiedzieć, na czym stoisz: ten system nie jest już rozwijany jako osobny produkt. To dobry moment, żeby świadomie wybrać, co dalej, zamiast dać się przenieść tam, gdzie akurat wypadnie.
Krótka odpowiedź: masz trzy drogi. Przejść na Booksy Biz, czyli zostać w tym samym ekosystemie z jego marketplace’em i opłatami. Wybrać inną platformę abonamentową. Albo postawić własny system rezerwacji na swojej stronie — jednorazowy koszt od 2000 zł, bez abonamentu i bez prowizji, ale też bez dopływu nowych klientów z cudzej wyszukiwarki. Wybór zależy od jednej liczby, którą policzysz w kwadrans.
Co się właściwie stało
Booksy i Versum, właściciel serwisu rezerwacyjnego Moment.pl, połączyły się — fuzję sfinalizowano w grudniu 2020 roku. Powstała jedna firma, największa na świecie platforma dla branży beauty, a założyciele Versum weszli do zarządu połączonej spółki.
Na stronie Versum widnieje dziś informacja, że 31 stycznia 2022 roku zakończona została sprzedaż systemu, a zainteresowani kierowani są do Booksy Biz. W praktyce oznacza to produkt w trybie wygaszania: działa, ale nie o niego toczy się gra.
Dla salonu to nie jest katastrofa. To jest natomiast moment decyzji, bo zmiana systemu rezerwacji pod presją czasu zawsze wychodzi gorzej niż zaplanowana.
Trzy opcje i co je różni
Przejście na Booksy Biz. Najmniej pracy: dane i klienci zostają w jednym ekosystemie, dochodzi duży marketplace. Płacisz abonament, a widoczność w samej aplikacji bywa dodatkowo płatna. To sensowna droga, jeśli znacząca część Twoich klientek trafia do Ciebie z aplikacji, a nie z polecenia.
Inna platforma abonamentowa. Zmieniasz dostawcę, zostajesz przy modelu miesięcznej opłaty. Warto wtedy porównać nie tylko cenę, ale dwie rzeczy, o które mało kto pyta przy podpisywaniu: czy da się wyeksportować bazę klientek i historię wizyt, oraz czy platforma ma własny marketplace, w którym obok Twojej oferty pokazują się konkurenci.
Własny system na swojej stronie. Koszt jednorazowy zamiast abonamentu, pełna kontrola nad danymi i zero prowizji. W zamian nie dostajesz ani jednego nowego klienta „z automatu” — musisz go przyprowadzić sama, z Google, Instagrama albo z polecenia.
Liczba, która rozstrzyga
Wejdź w panel i sprawdź, ile rezerwacji w ostatnim kwartale pochodziło od osób, które trafiły do Ciebie przez wyszukiwarkę platformy, a nie były Twoimi klientkami wcześniej.
- Jeśli to duża część — platforma zarabia na siebie i rezygnacja byłaby błędem.
- Jeśli to margines, a większość to powracające klientki — płacisz abonament głównie za obsługę ludzi, którzy i tak by przyszli.
To jedno pytanie zastępuje całą dyskusję o tym, co jest nowocześniejsze. Ja przy tej rozmowie zawsze proszę o tę liczbę, zanim cokolwiek zaproponuję.
Co zabrać ze sobą, zanim cokolwiek wyłączysz
Niezależnie od wybranej drogi, dane trzeba wyciągnąć przy aktywnym koncie:
- Baza klientek z telefonami i adresami e-mail.
- Historia wizyt — kto, kiedy, u kogo, za ile. To podstawa przypomnień o kolejnej wizycie.
- Lista usług z cenami i czasami trwania — w nowym systemie odtwarza się to jeden do jednego.
- Przyszłe rezerwacje, żeby nikt nie został z niczym w dniu przełączenia.
- Zdjęcia i opisy, jeśli budowałaś portfolio w profilu.
Jedna uwaga: to są dane osobowe Twoich klientek. Przenosisz je do systemu, który sam kontrolujesz, i nie wysyłasz ich mailem „na chwilę” na prywatną skrzynkę.
Jak wygląda przejście na własny system
- Policz — abonament roczny i udział nowych klientek z marketplace’u.
- Eksport danych, póki konto działa.
- Wdrożenie na stronie: kalendarz, usługi, pracownicy, przypomnienia SMS, zadatek. Zwykle 2–5 tygodni.
- Miesiąc równoległy — oba kanały działają, nikt nie trafia w pustkę.
- Link do rezerwacji wszędzie, gdzie dziś jest link do platformy: wizytówka Google, Instagram, SMS z przypomnieniem, kartka na recepcji z kodem QR.
- Dopiero potem rezygnacja albo zejście na najtańszy pakiet.
Krok 5 decyduje o powodzeniu. Klientki nie przesiądą się dlatego, że tak postanowiłaś — przesiądą się, jeśli nowy link będzie dokładnie tam, gdzie wcześniej był stary.
Najczęstsze pytania
Czy Versum przestanie działać z dnia na dzień?
Nic na to nie wskazuje — system działa, ale nie jest już sprzedawany jako osobny produkt, a rozwój idzie w stronę Booksy. Dlatego lepiej zaplanować zmianę spokojnie, niż robić ją w tygodniu, w którym coś przestanie działać.
Czy stracę klientki, przechodząc na własny system?
Stałych nie, jeśli przez miesiąc działają oba kanały, a link do nowej rezerwacji trafi do wizytówki Google, na Instagram i do SMS-ów. Stracisz natomiast dopływ nowych z marketplace’u — i to jest realny koszt tej decyzji.
Ile kosztuje własny system dla salonu?
Od 2000 zł przy kalendarzu z usługami, pracownikami i przypomnieniami. Z płatnościami online, zadatkami i kartami klientek realnie 4000–8000 zł. Do tego hosting i opieka, zwykle kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Co z opiniami zebranymi w profilu?
Zostają na platformie. Tego nie przeniesiesz i trzeba to wliczyć w decyzję — własne opinie buduje się od nowa, najlepiej w Wizytówce Google, która i tak jest ważniejsza dla klientek szukających w mapie.
Ile to kosztuje u mnie
Prosty system rezerwacji wizyt zaczyna się od 2000 zł, rozbudowany mieści się zwykle w przedziale 4000–8000 zł. Pełne widełki: ile kosztuje system rezerwacji online. Ten sam rachunek dla innych platform rozpisałem osobno: Booksy, Fresha i ZnanyLekarz. Jak wygląda strona salonu, opisałem przy stronach dla fryzjera i dla kosmetyczki.
Nie wiesz, którą drogę wybrać? Napisz w bezpłatnej wycenie, ile płacisz miesięcznie i ile klientek wraca — odeślę wyliczenie i powiem wprost, jeśli w Twoim przypadku lepiej zostać przy platformie.